Trenuj z głową, gdziekolwiek jesteś

Każda wolna chwila poświęcona dzieciom sprowadza się do spacerów w terenie i doświadczaniu coraz to nowszych doznań ze strony rozwijających się szkrabów. Natasza jak widzi kaczkę, to już wie że to jest „kwa kwa”, gołąb zresztą też jest „kwa kwa” :p ale przynajmniej pies to jest już coś innego 🙂
I na takim właśnie spacerze byliśmy tydzień temu w naszym ulubionym Forcie Bolka i Lolka. Na marginesie, jest to, moim zdaniem, doskonale skonstruowana budowla i jedne z najlepiej wydanych publicznych pieniędzy pod kątem stworzenia czegoś dla społeczeństwa nie tylko żeby było, ale i też żeby
„służyło”.
Zaraz przy forcie na którym codziennie bawi się mnóstwo dzieci stworzono jeszcze jeden plac zabaw, tym razem „plac zabaw” dla dorosłych  (jeszcze nie widziałem na nim ćwiczących pań, oczywiście oprócz moich Dziewczyn z treningów, ale może niedługo też zaczną odwiedzać to miejsce). Coraz więcej, za to, spotykam na nim ćwiczących Panów, a to dobry znak, że powoli brzuchy zaczynają im przeszkadzać i postanawiają zadbać o swoje zdrowie.
kali2

Tego dnia na spacerze z Nataszą przylookałem na „placu zabaw” dla
dorosłych, ćwiczących trzech młodych chłopaków. Przekupiłem moją
Księżniczkę chrupkiem i herbatką, do tego,  żeby dzisiejszy spacer i zabawa
przeniosła się poza Jej ulubione miejsce, ale nie było to łatwe i skończyło
się po prostu na zaniesieniu dziecka pod pachą 🙂
Młodzież ćwiczyła, a my się przyglądaliśmy…. Nie było by w tej sytuacji nic niezwykłego (jak
dla mnie, bo obserwuje innych ćwiczących dosyć często, czerpiąc inspiracje i ucząc się, szczególnie na ich błędach), gdyby nie fakt, że jak nigdy zacząłem dopytywać chłopaków o Ich trening, o to co robią i czym się zajmują.
Wynikło to chyba z tego, że gdy obserwowałem Ich jeszcze z Fortu Bolka i Lolka, to zauważyłem,  że rzeczywiście się w ten trening angażują, że są przygotowani, mając ze sobą choćby skakankę, której używali w trakcie rozgrzewki, a ona sama w sobie była dość intensywna i treściwa. Byli przeciwieństwem dwóch innych, równie młodych adeptów sportu, którzy pojawili się w międzyczasie, chyba tylko po to żeby np. uszkodzić sobie bark. „Chaotyczna dwójka” – inaczej nie można tego nazwać, pojawiła się znikąd, bez rozgrzewki, bez przygotowania, poszarpała się troszkę na drążkach i nagle zniknęła z piłką do kosza -taki epizod :p
Wracając do Miłosza Błażeja i Kamila (jak to kiedyś przeczytacie to mam
nadzieje, że nie obrazicie się na mnie, że opowiedziałem Waszą historię – być może stanie się dobrą lekcją dla innych), trójka tegorocznych maturzystów – kolegów ze szkoły średniej do której
uczęszczali we Wrocławiu. Jeden spod Wrocławia, drugi z Żar, trzeci ze
Zgorzelca.
Wcześniej związani z siłownia, a od miesiąca z treningiem opierającym się na pracy z ciężarem własnego ciała. Bardzo się ucieszyłem widząc ich przygotowanie i zaangażowanie w rozgrzewkę, bo pomyślałem,  że wreszcie jakaś świadoma młodzież 🙂
Cześć główna Ich treningu juz niestety nie była dla mnie tak radosna…
Błędy techniczne…
Błędy co do doboru metody treningowej…
Błędy związane z pomocą i asekuracją partnera.
Na pytanie o odpoczynek i regenerację usluszalem odpowiedź, iż ten trening
nie wymaga od Nich żadnego odpoczynku..
Nie można od początkującego wymagać zbyt wiele ale doskonale wiem, że
jeżeli ktoś nabierze na samym początku złych nawyków, to później będzie mu
trudniej się ich pozbyć.
Zaproponowałem więc chłopakom spotkanie i trening pod moim okiem na drugi
dzień.

kali

Zabrałem na trening wsparcie w postaci dwóch moich księżniczek 🙂 Rozgrzewka, trochę biegu i zaczęliśmy. Widząc wcześniejsze poczynania młodych adeptów Kalisteniki przygotowałem trening mocno siłowy tak by pociągając się na drążku mogli bez wsparcia dojść chociaż do 10 powtorzeń.
I poszło…
Jak się domyślałem ich siła ze względu na inny rodzaj treningu opadła już po pierwszej serii i każde kolejne ćwiczenie wymagało asekuracji – może to i dobrze, ponieważ wspomaganie partnera jest równie dość istotne i trochę ten element poćwiczyliśmy.

Najbardziej niepokojącym faktem był zupełny brak siły mięśni grzbietu i brzucha.  Panowie ćwiczyli wcześniej na siłowni, ale chyba nie mieli profesjonalnego wsparcia merytorycznego i Ich trening, tak jak u większości młodzieży kończył się na zestawie klata + biceps 😦

Plank – czyli niska deska sprawiała Im najwięcej problemu, a tylko 30 sekund okazało się być lekko ponad możliwości 😦

Na koniec treningu stwierdzili, że jeszcze nigdy Ich trening nie był tak wymagający (moim celem nie było oczywiście „zajechanie” ćwiczących, ale uświadomienie Im kierunku jakiego powinni się trzymać, by się bezpiecznie rozwijać) Sami również stwierdzili, że taki trening wymaga jednak na kolejny dzień odpoczynku, by mięśnie i cały organizm zdążyły się zregenerować…

Cel został osiągnięty 🙂

Dziś znów spotkałem Pana, który zapomniał o rozgrzewce 😦

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s