Oj boli, oj boli…

Jako, że jest to mój pierwszy wpis poza przedstawieniem samego siebie, proszę o wyrozumiałość i podpowiedzi, jeżeli moje wpisy będą na początku odbiegały od kanonu prowadzenia bloga, obiecuję, że będę się kształcił, tak by z każdym kolejnym było coraz lepiej 🙂

Gdyby okazało się, że popełniłem błąd powiedz mi o tym, zamiast obrabiać mi tyłek, ja też ciągle się uczę i rozwijam 😛

Zapraszam do lektury…

W pewnym momencie naszego pięknego treningowego życia stajemy przed widmem pojawienia się kontuzji. O tyle, o ile są to kontuzje doraźne, to przy pomocy różnorodnych sposobów i środków, w dość szybki sposób potrafimy sobie z nimi poradzić, tak by jak najszybciej powrócić do uprawiania naszej ukochanej formy aktywności. Okres rekonwalescencji dla wielu przypadłości zwykle jest przez specjalistów z góry określony, ale „My” wprawieni w boju sportowcy zwykle wiemy lepiej ile takowa rekonwalescencja powinna trwać, bo przecież to „My” najlepiej znamy swoje ciało. Dość szybko więc wracamy do treningu na pełnych obrotach, nie zdając sobie sprawy z tego, co tak na prawdę dzieje się w naszym ciele. Kolejne sesje, kolejne wyzwania i plany do zrealizowania są jedyna rzeczą, o której myślimy i na której się skupiamy. W wielu przypadkach to bardzo błahe dla nas zdarzenie nigdy więcej się już nie powtarza i jesteśmy przekonani, że kontuzja została całkowicie zaleczona i bardzo prawidłowo bo prawdopodobnie tak jest. Tylko czy na etapie leczenia zadaliśmy sobie pytanie skąd ta kontuzja się wzięła?, jaka była jej przyczyna ?, dla czego do niej doszło ?. Zazwyczaj jak jest już dobrze to o tym nie myślimy, nie wracamy do tego tematu. Może nawet gdy jest już dobrze powinniśmy jednak się na chwile zatrzymać i przemyśleć ostatni okres naszych sportowych wyczynów..

Przede wszystkim nasze przemyślenia powinny prowadzić w kierunku, w którym będziemy potrafili odpowiedzieć na pytanie, czy poczyniłem wszystko by takich nieszczęść unikać ? Zazwyczaj myślimy „skręciłem nogę, ponieważ krzywo stanąłem” a nie w sposób „skręciłem nogę ponieważ za słabo się rozgrzałem”, „skręciłem nogę ponieważ mój aparat ruchowy jest za mało elastyczny”. Stawiając niewłaściwą tezę, zamiast postawić właściwe pytanie dalej żyjemy w przekonaniu, iż to zdarzenie to tylko jednorazowa przypadłość, która nigdy więcej się już nie pojawi.

Nic bardziej mylnego !!!

Jeżeli się okaże, że to wina któregoś z czynników treningowych, to w bardzo szybkim czasie możemy spodziewać się kolejnego, jak dla nas „przypadkowego” wybryku naszego organizmu.

Pytanie jak dokonać takiej analizy naszego całego procesu treningowego, przecież na to wszystko składa się całe mnóstwo rzeczy.. No właśnie mnóstwo rzeczy, o które powinieneś zadbać.

Zacznijmy więc po kolei 🙂

SEN…

Ile godzin w ciągu doby powinniśmy przeznaczyć na sen, to każdy dobrze wie, jaka jest Twoja rzeczywistość ? Czy nie ślęczysz do późna w nocy przed kompem wykonując ostatnie poprawki do projektu, który masz oddać jutro, albo nie śledzisz po raz piąty tych samych postów na fejsie. Sen jest nie tylko odpoczynkiem dla zmęczonego dniem organizmu, ale również okresem, w którym najszybciej regenerują się nasze komórki, odbudowują mięśnie i leczą kontuzje. Ile godzin wczoraj spałeś ?

ŻYWIENIE…

O dobrze zbilansowanym i regularnym przyjmowaniu posiłków powinieneś wiedzieć więcej niż Ci się wydaje, to nie jest wiedza zarezerwowana tylko dla specjalistów dietetyków, ale wiedza niezbędna każdemu sportowcowi nawet amatorowi, do tego by móc się rozwijać i oczywiście po to, by nie zajeżdżać swojego ciała. Ile razy zdarzyło Ci się wyjść z domu bez śniadania ? ile razy nie miałeś czasu na przekąskę w pracy ? Ile razy po treningu rzuciłeś się w wir zajęć nie przyjmując żadnego pożywienia ? Jeżeli, któreś z tych prostych i na szybko wymyślonych pytań wydaje się być dla Ciebie twierdzące, to sygnał, by się tym zająć.

SUPLEMENTACJA…

Wydawać by się mogło, że zarezerwowana dla wyczynowych sportowców.Nie wszyscy oczywiście muszą się ze mną zgadzać i na to nie liczę 🙂 ale wiem z doświadczenia, że nawet sportowcom-amatorom bardzo pomaga szczególnie w okresach kiedy trudniej jest nam przypilnować dietę, tak by zapotrzebowanie na witaminy, składniki mineralne i energię czerpać tylko z pożywienia.

ROZGRZEWKA…

Wpadasz na trening, siłownię, aerobik lekko spóźniony, bo korki na mieście i od razu zaczynasz ćwiczyć to samo co cała grupa. Przecież miałeś już rozgrzewkę lecąc szybszym tempem po schodach do klubu. Tam akurat podskoki, większe ciężary, dynamiczne ruchy, mocny podjazd na spinningu. Czegoś jeszcze do szczęścia potrzeba Twoim stawom, więzadłom, mięśniom ?

STRETCHING…

Zwykle niepotrzebny, wymyślony przez instruktora by zabić czas i jeszcze zabrać nam parę minut treningu. Zapomniany po joggingu z psiapsiółą, bo trzeba lecieć do chłopaka. Nie zrobiony nigdy po przejażdżce rowerowej z rodziną – sam nie wiesz dlaczego..

Czasami ważniejszy element treningu niż sam wysiłek. Pomaga przywracać organizm do stanu spoczynkowego, usuwa zbędne produkty przemiany materii, pomaga w szybszym metabolizowaniu kwasu mlekowego, skracając czas jego występowania w organizmie, zwiększa elastyczność włókien mięśniowych, przez co korzystnie wpływa na funkcjonowanie aparatu stawowego. Cała masa zalet rozciągania, które dla większości ćwiczących są gówno warte !!!

TRENING RÓŻNORODNY…

Zastanawiałeś się nad tym co by się stało gdybyś zamiast 5-6 dni biegania dorzucił 1 godzinę zajęć ze sztangami, pilatesa albo zajęć stretchingu. Czy przez jedną jednostkę biegową mniej pogorszysz swoje wyniki. A może okaże się, że dopracujesz element, który wpływał na osiąganie słabszych wyników np. poprawiając funkcjonowanie głębszych partii Twojego brzucha albo uelastyczniając pracę Twoich bioder. Wiele razy spotykam się z osobami, które wybrały jakąś dziedzinę aktywności i zamykają się tylko wokół niej, szukając raz po raz nowych metod treningu na necie, np. „jak złamać 50 minut na 10 km” i tłuką w kółko tylko bieganie nie myśląc o innych sferach swojego treningu, który bądź co bądź powinien być różnorodny.

REGENERACJA…

Trening, trening, trening, trening, trening, trening, nie widzisz nic poza treningiem i tak dzień w dzień. Mam dokładnie to samo 😛

Ja wykorzystując punkt wyżej myślę o różnorodności, dzięki czemu nie muszę rezygnować z treningów. Wydawało Ci się kiedyś, że przydało by się odpocząć ale trening jest najważniejszy. Owszem dla mnie również nie ma nic ważniejszego [poza rodziną :)))] ale nie ma dla nas nic gorszego jak dobijanie organizmu, który jest przemęczony, któremu zaczyna spadać odporność, który jest niezwykle mocno podatny na kontuzje. Weź dzień wolnego od treningu, w zamian za to poczytaj coś mądrego, a na pewno wyjdzie to na zdrowie zarówno pod kątem rozwoju sportowego jak i intelektualnego.

PLAN….

Idziesz na trening i na szybkiego wymyślasz „co będziesz dziś robić” Plan to nie tylko dzień dzisiejszy. Dość często zapominamy bądź nie do końca mamy wiedzę na temat periodyzacji treningu, czyli planowania go w różnych cyklach krótkich i długich.

Wiele razy miałem do czynienia z osobami, które dołowały się i narzekały na siebie w momencie lekkiego spadku formy, nie odbierając tego jako coś jak najbardziej naturalnego. Przecież nie da się być w najwyższej formie przez cały rok i robić treningi zawsze na 100%. Celowo powinno obniżać się intensywność jednostek treningowych, po to by w późniejszym okresie móc jeszcze mocniej, jeszcze więcej 🙂

8 Przykładów, od których możesz zacząć kontrolować to, co dzieje się u Ciebie na „podwórku”, po to by trening stał się bardziej efektywny oraz bezpieczny dla Twojego organizmu na długie lata. Jeżeli znasz jeszcze inne aspekty na które należy zwrócić uwagę to znaczy, że jesteś dojrzały, do tego by trenować na jak najwyższym poziomie, zachowując przy tym zdrowie.

Liczę na informacje od Ciebie, które aspekty Twojego treningu kuleją najbardziej i chętnie pomogę Ci je poprawić.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Oj boli, oj boli…

  1. Fajny tekst – trudno uwierzyć, że to początki blogowania;) W temacie: od początku stycznia truchtam sobie – właściwie codziennie:) Uzależniłam się. I właśnie przed samymi świętami dopadł mnie kryzys – jakieś przeziębienie, lekkie bóle w kostkach, spadek motywacji. Chyba zastanowię się nad urozmaiceniem aktywności chociaż raz w tygodniu jeśli to ma pomóc. Dzięki:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s