„Trenerzu” kupiłem całą torbę supli, co teraz ?

Mam nadzieję, że mój kolega, który napisał do mnie podobne słowa nie obrazi się na mnie, że to publikuje. Nie będę wymieniał Go z imienia ale odniosę się do ogółu, ponieważ nie jest to pojedynczy przypadek, z którym spotkałem się w swojej wieloletniej pracy.

👉👺

Suplementy diety, z zasady, mają za zadanie uzupełniać dietę dla prawidłowego funkcjonowania organizmu i utrzymania jego homeostazy. Stosuje je się przy niedoborach, zwłaszcza witamin i minerałów, których nie jesteśmy w stanie, w wystarczającej ilości pozyskać z pożywienia.

Wiadomo że osoby, które bardzo ciężko trenują mają zwiększone zapotrzebowanie na wszystkie składniki odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie naszego ciała🐶. Nie o hardcorach jednak będziemy mówili, bo ich świadomość, na szczęście, jest na tak wysokim poziomie, że swoją wiedzą mogą zawstydzić niejednego „trenera”🐗.

Zatrzymam się na typowym „Januszu” siłowni… 😈

Oczywiście, nie chce nikogo obrażać ale myślę, że ten tekst powinien trafić zarówno do moich starszych kolegów, jak i młodego pokolenia, które coraz bardziej licznie zaczyna odwiedzać kluby fitness i siłownie.

Dostęp do „odżywek” jest tak łatwy, że można je już kupić nawet na stacji benzynowej.

Tylko co dalej…

„Rysiu podpowiedz mi proszę.
Zacząłem cos ze sobą w końcu robić 😀 i za rada osób które ćwiczą kupiłem Gainera węglowodany+ białko, do tego BCAA ZMA i Kreatyne. Zacząłem wczoraj cykl z kreatyna- siłkę miałem jak na razie aż 2 razy. Ale poczytałem w necie i wszędzie pisza, że kreatynę polecają brać juz po dłuższym treningu. Natomiast znajomi mi mówią- Ci dzięki czemu zacząłem tą zabawę- ze mogę brać przedtreningowo tylko, niekoniecznie robić całego cyklu- i zgłupiałem juz. Dlatego pisze do Ciebie, bo podejrzewam ze masz większe doświadczenie z tego typu odzywkami 🙂 poradź koledze :)”

2 razy na siłowni… Paczka supli przygotowana…

Ciekawe czy ktoś z Was, kto czyta ten wpis zaliczył podobną historię…

Dieta (czyt. racjonalne systematyczne jedzenie) ?
„Na razie nie, bo nie mam czasu, póki co chce zacząć trenować ”

Torba supli jest, to żreć nie trzeba, samo będzie rosło.

Suple są uzupełnieniem „diety”, mają nas wspomagać, a nie być głównym źródłem energii. Łatwa dostępność tych środków powoduje, że zamiast skupić się na tym co włożyć do miski to skupiamy się na tym, co wsypać do shakera.

Oczywiście sportowcy, którzy chcą wejść na wyższy poziom treningu sięgają po „wspomagacze”, ale to ma być właśnie wejście na wyższy poziom treningu, szczególnie pod kątem szybszej regeneracji i ochrony organizmu, po morderczych treningach, a nie po drugiej wizycie na siłce.

Podstawowe badania, wyniki krwi ?
„Nie bo to sporo kosztuje, trzeba iść do laboratorium, a w zasadzie nie mam czasu”.

Nie wiadomo co się dzieje z organizmem, ostatnie badania jakie ów Janusz zrobił, to był bilans sześciolatka…

Plan treningowy ?

„Mam jakiś z neta, w poniedziałek robię klatę i bicka, a reszty nie pamiętam”

Metoda treningowa jaką wybieramy również ma bardzo istotne znaczenie. Rozpoczęcie treningu np. na siłowni wiąże się z wieloma zagrożeniami dla naszych mięśni, stawów i całego układu immunologicznego. Mało komu chce się przechodzić żmudny okres adaptacyjny organizmu, który powinien trwać minimum 12 tygodni. Lepiej od razu przejść do pompowania klaty i bicepsów.

Wiele wielokropków…

Wiele nie rozwiniętych wątków…
Ale czy trzeba je bardziej rozwijać ?

Jak to ugryźć?

➡️ Potraktuj trening jako długotrwałą inwestycję w swoje zdrowie. Znajdź rodzaj treningu, który w pierwszej kolejności usprawni całe Twoje ciało.

➡️Potraktuj odżywianie jako długotrwałą inwestycję w swoje zdrowie. Znajdź równowagę pomiędzy dietą nie do zrealizowania, a systematycznym odżywianiem i zmianą nawyków.

➡️Potraktuj badania jako długotrwałą inwestycję w swoje zdrowie. Zrób najpierw bezpłatne wyniki, które może Ci zlecić Twój lekarz rodzinny.

➡️Potraktuj suplementację jako długotrwałą inwestycję w swoje zdrowie. Nie zaśmiecaj sobie organizmu substancjami, których działania nawet nie pojmujesz. Zacznij od treningu j zdrowego odżywiania. Na suple przyjdzie jeszcze czas…

Tyle…

Masz pytania – pisz na fb

Chcesz się spocić – wpadaj na Strefę Ruchu

Stay fit 💪

Reklamy

Co z tym K@tem

Co z tym Kotem ?
To, że  że plan treningowy można  kupić przez neta za dwie dychy to wszyscy wiedzą, więc po co płacić „Trenerowi Personalnemu” za to, że zrobi z nami dokładnie to samo na siłowni ?
Ano właśnie po to, żeby Twój martwy ciąg nie wyglądał jak pozycja srającego kota…

20170228_093703-01.jpeg

Przebywając od rana do wieczora w klubie widzę jak niestety wygląda technika większości ćwiczących, szczególnie bywalców strefy siłowni i nie chodzi tylko o młodych adeptów treningu silowego ale i tych, którzy uważają się już za „stałych bywalców”.

Zazwyczaj, szczególnie „stałym bywalcom” staram sie nie wpierd…ać w Ich ciężary, jednak ostatnio coś mnie natchneło żeby zapytać znajomego czy przypadkiem nie ma za dużego ciężaru przy martwym ciągu… Zapytałem również czy nie chce pomocy, byśmy razem dopracowali Jego technikę.. Jak się domyślacie, owej „techniki  nie bylo wcale – zero kontroli napięcia brzucha, cały ciężar na sztandze (ponad 100 kg) wiszący na kregosłupie ułożony idealnie w pozycji wygiętego kota, biodra lecące w przód za ciężarem…
Wracając do propozycji pomocy usłyszałem „ja technikę znam bardzo dobrze, martwy robię już od wielu lat, a teraz tak wyszło bo to końcówka serii i duży ciężar 😦
Z tego co pamiętam to właśnie w tej końcówce serii należy zwrócić szczególną uwagę na poprawność wykonywania ćwiczenia, bo z ciężarem na plecach nie ma żartów..

 

Oczywiście nie hejtuje zakupu planu od kogoś kto się tym fachowo zajmuję bo sam przygotowuję takie plany swoim podopiecznym.

Namawiam jednak każdego, kto przerzuca żelastwo by raz na jakiś czas wybrał dodatkową opcję rozwoju dla siebie.

1. Idź na Crossa (zajęcia z ciężarami – weightlifting) gdzie przy prawidłowo prowadzonym treningu zwraca sie dużą uwagę na technikę – zazwyczaj tą opcję masz w karnecie.👟

2. Poproś o pomoc trenera na siłowni-  ma on wiedzę, która może być bardzo pomocna, poza tym stanie i spojrzy na Ciebie z boku (to zazwyczaj również nic nie kosztuje)🤖

3. Nagraj film jak podnosisz ciężary – mając chociaż trochę doświadczenia w treningu szybko wychwycisz swoje błędy.🔴

4. Zainwestuje raz na jakiś czas około 50 zł w swoje zdrowie i umówi się  z Trenerem Personalnym na pojedynczy trening, na którym popracuje nad prawidłowym wzorcem ruchowym poszczególnych ćwiczeń siłowych (lepiej dać 5 – dyszek trenerowi niż później tysiące na leki, fizjoterapeutów, operacje itp.♿

5. Jak będziesz w moim klubie, zwróć się do mnie zawsze chętnie Ci pomogę  :)👫

„Technika buduje napięcie,

napięcie buduje kontrolę,

kontrolą buduje technikę”

R. Jaworski  💪

Moja przygoda ze STROOPS

Start !
Niedziela 3 kwietnia 2016r., chwile po godzinie 18 pakuje torbę do auta i pora ruszać..

image

image

Prawdopodobnie jako jedyny z naszego kraju zostałem zakwalifikowany na szkolenie organizowane przez Stroops w niemieckiej Kolonii (to się jeszcze okaże). Wcześniej kilka maili, zgłoszenie, cv w języku angielskim, krótki test i jest potwierdzenie, zostałem przyjęty 🙂

image

Life Fit Academy którego jestem Master Trainerem przesyła mi ostatnie dokumenty. Przychodzi bilet lotniczy z lotniska w Berlinie, potwierdzenie rezerwacji w hotelu i info o delegacji 🙂
Wszystko jak zwykle w LFA perfekcyjnie zaplanowane, (tym razem dzięki Marcie Wawszczyk, która uświadomiła mi ze lotnisko Schonefeld w Berlinie to „barak” i nie mam co się martwić że się gdzies zagubie).

image

Droga na lotnisko na szczęście bez niemiłych przygód, auto na parking, torba na ramię i witaj świecie 🙂
Odprawa zaliczona wcześniej online więc pozostało tylko przejść przez kontrolę osobistą, pokazać bilet i załadować się na pokład z którego właśnie powstaje pierwsza część tego wpisu 🙂

image

Lądowanie w Kolonii zaplanowane na ok 24.00 i nawet się nie zorientowałem jak się okazało że właśnie widzę ją z góry, a samolot zaczyna powoli obniżać  poziom wysokości.

image

Delegacja przewiduje podróżowanie taksówkami więc nie powinienem się zbyt długo tułać po mieście.
Czas się wyspać ponieważ prawdziwa przygoda zacznie się tak na prawdę jutro o 8.00 🙂

image

Jestem.. pośród 14 innych trenerów z całego świata.  Robimy autoprezentacje, Węgry, Ukraina, Rosja, Brazylia, Hiszpania, Włochy i ja rzeczywiście jako jedyny reprezentujący nasz kraj. Wszyscy świetni specjaliści,  trenerzy, niektórzy mistrzowie krajów w dyscyplinach które uprawiali jeszcze niedawno na poziomie zawodowym. Ukończone studia nawet doktoranckie i cała masa ukończonych szkoleń na całym świecie  ze wszystkiego co tylko związane z treningiem. Niezwykła mieszanka wiedzy i testosteronu 🙂

image

Szkolenie świetnie przygotowane pod każdym względem.  Ogromny zakres wiedzy, bardzo dużo dodatkowych materiałów edukacyjnych wraz z dostępem do platformy internetowej dla MI. Każdy otrzymał na własność sprzęt do cwiczen by móc doskonalić swoje umiejętności oraz uniformy Stroops do reprezentacji Teamu podczas szkoleń i warsztatów.
Pełen profesjonalizm i podejście prowadzących, łącznie z wizytą na szkoleniu samego twórcy koncepcji i właściciela Stroops inżyniera Shona Harkera. To ważne kiedy masz do czynienia z nowym sprzętem żeby poznać jego twórcę i przesłanki kierujące stworzeniem nowego produktu który ma zwojów świat,  a na pewno tak się stanie.

image

Stroops..
Genialne rozwiązanie dające ogromne możliwości pod kątem prowadzenia treningow indywidualnych oraz grupowych. Mając styczność praktycznie ze wszystkim co jest już na rynku treningowym, stwierdziłem ze jedyną wadą tego przedmiotu jest to ze tak mało trenerów i klubów ma go u siebie. Myślę że podbije serca trenerów tak samo jak trx, bo żaden szanujący się trener nie może nie mieć go u siebie…

image

Pomimo zmęczenia po podróży i całym dniu ćwiczeń zdecydowałem się na mały spacer by choć trochę poznać Köln. Mój hotel był ok 150 metrów od katedry wiec to był mój pierwszy cel.

image

Po drodze mijalem stacje „PKP”, napotykając się akurat na akcje policji która zamknęła cześć stacji ponieważ jakiś pasażer pozostawił swój bagaż a w obecnej sytuacji, to w takim miejscu ogromny problem wiec reakcja była natychmiastowa. Dotarłem pod katedrę – ogromna przepiękna budowla. Zwykle nie jaram się zabytkami ale ona zrobiła na mnie ogromne wrażenie, do tego stopnia ze zajrzałem do środka :p

image

Mój spacer nie skończył się na katedrze  ponieważ stoi ona praktycznie w samym centrum gdzie wzdłuż jednej ulicy znajduje się milion różnych sklepów. Nie mogłem się oprzeć odwiedzinom szczegolnie w sklepach najbardziej bliskich mojemu sercu czyli sportowe szmatki i akcesoria. Szczególnie do gustu przypadły mi dwa znajdujące się naprzeciwko siebie. Każdy mający po 4 pietra i milion różnych modeli 🙂

image

image

Day 2 🙂

image

Kolejny dzień szkolenia – teoria i praktyka naprzemiennie. Tyle wiedzy ile tylko da się zmieścić w 8 godzinach. Tak na marginesie to rzadko się zdarzają szkolenia 8 – godzinne a tutaj mamy 3 dni po 8 godzin. Początkowo zastanawiałem się co my będziemy robili przez tyle czasu ale teraz już wiem 🙂

image

Kolacja…
Dzień zakończyliśmy oficjalną wspólną kolacją w kameralnej włoskiej restauracji przy piwku i dobrym jedzonku.

image

Spotkań nie koniec…

image

Ostatni dzień pobytu w Kolonii rozpocząłem tradycyjnie w knajpce (rodzinnej piekarni) gdzie można usiąść, wypić kawę i się posilić. Spotkałem się z Marta Wawszczyk która przyleciała dzień wcześniej na inne szkolenie rozwijające jej ogromną wiedzę i umiejetnosci zorganizowane przy okazji targów FIBO2016. Mało czasu ale za to przyjemna jak zwykle konwersacja, która dla mnie jest ogromnym zaszczytem. 🙂

image

Czas powrotu…
Mając trochę więcej czasu postanowiłem nie wydawać na taksówkę i wybrałem się w drogę na lotnisko publicznym srodkiem transportu. Pociąg dojechał w tym samym czasie co taksówka, z tym ze zamiast zapłacić 35 euro zapłaciłem tylko 3. Jak będziesz w Kolonii to pamiętaj ze praktycznie na samym lotnisku jest stacja skąd odjeżdżają pociągi średnio co 15 minut i wcale nie musisz wydawać kasy na taksę 🙂

image

Pora wracać do rodziny 🙂

MOJE ZEN :)

Dawno mnie nie było. .
No właśnie…

Czas o tym pogadać. .

Zdrowie – to nie tylko brak choroby ale również stan społecznego i umysłowego dobrostanu.

Czułem się chory.. do dzisiaj 🙂

Praca – gonitwa – praca

Ci co mnie znają, wiedzą, że nie potrafię siedzieć bezczynnie i to chyba jest zaletą ale czy nie staje się wadą kiedy ta chęć działania zabija spokój wewnętrzny.

Masz tak ze od rana siedzisz z głową w telefonie.. sms, fb, allegro, email, znów fb itd… ?

Sam fakt ze jest juz po północy a ja Tworzę dla Ciebie ten tekst świadczy ze nie jestem normalny 🙂 (nie mogłem się powstrzymac 🙂 – i tak jest zawsze…

Moje życie jest świetne,  na nic nie mogę narzekać, ale..
Nie potrafię wyluzować !

Dziś uświadomiłem sobie niezwykłą rzecz…
Czas nie wróci a ja i tak będę gonił…

Myślisz sobie że Ty tak nie masz ?
Kiedy ostatnio byłeś na spacerze w lesie ?
Kiedy ostatnio siedzialeś w odludnym miejscu i czytałeś książkę ?
Kiedy zostawiłes telefon na cały dzień w torbie ?

Energia..
Wielu ludzi o niej myśli ale nie potrafi jej wyrównać w swoim środowisku. Spotykamy ludzi którzy ją z nas wysysają, karmimy się wszystkim wkoło. Nakręcamy spiralę zadań do zrobienia i problemów do rozwiązania.

image

Moja Harmonia…

Dziś ja odzyskałem 🙂

image

Po pierwsze zmiana myślenia i nawyków, a po drugie najbliższe otoczenie..
Nie powiem Ci czym ja się karmiłem bez przerwy, ale właśnie to zmieniłem i Ty też może wyeliminować ze swojego życia czynniki powodujące stres, zaburzajace Twoja energię i spokój.

Ubierz się luźno, zapakuj się w auto i wyjedź gdzieś za miasto – wyjedź do lasu. Zostaw komuś dzieci i zrób coś tylko dla Siebie. Zrób to dzisiaj najpóźniej jutro po przeczytaniu tego tekstu. Pomyślisz.. jutro nie dam rady – to jest właśnie ten krok który musisz zrobić żeby osiągnąć sukces, żeby wyrównać energię i osiągnąć harmonię w życiu. 

image

Jedyne miejsce o naturalnej pozytywnej energii której Ci brakuje to las. Nawet gdy ktos fizycznie pojedzie z Toba – Ty bądź w nim sam/sama.
Jeżeli jesteś w formie to pobiegaj, jeżeli nie czujesz się na siłach to zrób sobie spacer.
Usiądź na chwile…
Posłuchaj ptaków. .
Posłuchaj drzew…
 
Nie myśl o niczym..
Spróbuj wyobrazić sobie miłość.. – oczywiście to jest uczucie, stan ducha ale spróbuj ją sobie zwizualizować..

Poświęć na to tyle czasu ile potrzebjesz…

Odzyskaj siebie…
Napisz jak Ci poszło 🙂
 

Trenuj z głową, gdziekolwiek jesteś

Każda wolna chwila poświęcona dzieciom sprowadza się do spacerów w terenie i doświadczaniu coraz to nowszych doznań ze strony rozwijających się szkrabów. Natasza jak widzi kaczkę, to już wie że to jest „kwa kwa”, gołąb zresztą też jest „kwa kwa” :p ale przynajmniej pies to jest już coś innego 🙂
I na takim właśnie spacerze byliśmy tydzień temu w naszym ulubionym Forcie Bolka i Lolka. Na marginesie, jest to, moim zdaniem, doskonale skonstruowana budowla i jedne z najlepiej wydanych publicznych pieniędzy pod kątem stworzenia czegoś dla społeczeństwa nie tylko żeby było, ale i też żeby
„służyło”.
Zaraz przy forcie na którym codziennie bawi się mnóstwo dzieci stworzono jeszcze jeden plac zabaw, tym razem „plac zabaw” dla dorosłych  (jeszcze nie widziałem na nim ćwiczących pań, oczywiście oprócz moich Dziewczyn z treningów, ale może niedługo też zaczną odwiedzać to miejsce). Coraz więcej, za to, spotykam na nim ćwiczących Panów, a to dobry znak, że powoli brzuchy zaczynają im przeszkadzać i postanawiają zadbać o swoje zdrowie.
kali2

Tego dnia na spacerze z Nataszą przylookałem na „placu zabaw” dla
dorosłych, ćwiczących trzech młodych chłopaków. Przekupiłem moją
Księżniczkę chrupkiem i herbatką, do tego,  żeby dzisiejszy spacer i zabawa
przeniosła się poza Jej ulubione miejsce, ale nie było to łatwe i skończyło
się po prostu na zaniesieniu dziecka pod pachą 🙂
Młodzież ćwiczyła, a my się przyglądaliśmy…. Nie było by w tej sytuacji nic niezwykłego (jak
dla mnie, bo obserwuje innych ćwiczących dosyć często, czerpiąc inspiracje i ucząc się, szczególnie na ich błędach), gdyby nie fakt, że jak nigdy zacząłem dopytywać chłopaków o Ich trening, o to co robią i czym się zajmują.
Wynikło to chyba z tego, że gdy obserwowałem Ich jeszcze z Fortu Bolka i Lolka, to zauważyłem,  że rzeczywiście się w ten trening angażują, że są przygotowani, mając ze sobą choćby skakankę, której używali w trakcie rozgrzewki, a ona sama w sobie była dość intensywna i treściwa. Byli przeciwieństwem dwóch innych, równie młodych adeptów sportu, którzy pojawili się w międzyczasie, chyba tylko po to żeby np. uszkodzić sobie bark. „Chaotyczna dwójka” – inaczej nie można tego nazwać, pojawiła się znikąd, bez rozgrzewki, bez przygotowania, poszarpała się troszkę na drążkach i nagle zniknęła z piłką do kosza -taki epizod :p
Wracając do Miłosza Błażeja i Kamila (jak to kiedyś przeczytacie to mam
nadzieje, że nie obrazicie się na mnie, że opowiedziałem Waszą historię – być może stanie się dobrą lekcją dla innych), trójka tegorocznych maturzystów – kolegów ze szkoły średniej do której
uczęszczali we Wrocławiu. Jeden spod Wrocławia, drugi z Żar, trzeci ze
Zgorzelca.
Wcześniej związani z siłownia, a od miesiąca z treningiem opierającym się na pracy z ciężarem własnego ciała. Bardzo się ucieszyłem widząc ich przygotowanie i zaangażowanie w rozgrzewkę, bo pomyślałem,  że wreszcie jakaś świadoma młodzież 🙂
Cześć główna Ich treningu juz niestety nie była dla mnie tak radosna…
Błędy techniczne…
Błędy co do doboru metody treningowej…
Błędy związane z pomocą i asekuracją partnera.
Na pytanie o odpoczynek i regenerację usluszalem odpowiedź, iż ten trening
nie wymaga od Nich żadnego odpoczynku..
Nie można od początkującego wymagać zbyt wiele ale doskonale wiem, że
jeżeli ktoś nabierze na samym początku złych nawyków, to później będzie mu
trudniej się ich pozbyć.
Zaproponowałem więc chłopakom spotkanie i trening pod moim okiem na drugi
dzień.

kali

Zabrałem na trening wsparcie w postaci dwóch moich księżniczek 🙂 Rozgrzewka, trochę biegu i zaczęliśmy. Widząc wcześniejsze poczynania młodych adeptów Kalisteniki przygotowałem trening mocno siłowy tak by pociągając się na drążku mogli bez wsparcia dojść chociaż do 10 powtorzeń.
I poszło…
Jak się domyślałem ich siła ze względu na inny rodzaj treningu opadła już po pierwszej serii i każde kolejne ćwiczenie wymagało asekuracji – może to i dobrze, ponieważ wspomaganie partnera jest równie dość istotne i trochę ten element poćwiczyliśmy.

Najbardziej niepokojącym faktem był zupełny brak siły mięśni grzbietu i brzucha.  Panowie ćwiczyli wcześniej na siłowni, ale chyba nie mieli profesjonalnego wsparcia merytorycznego i Ich trening, tak jak u większości młodzieży kończył się na zestawie klata + biceps 😦

Plank – czyli niska deska sprawiała Im najwięcej problemu, a tylko 30 sekund okazało się być lekko ponad możliwości 😦

Na koniec treningu stwierdzili, że jeszcze nigdy Ich trening nie był tak wymagający (moim celem nie było oczywiście „zajechanie” ćwiczących, ale uświadomienie Im kierunku jakiego powinni się trzymać, by się bezpiecznie rozwijać) Sami również stwierdzili, że taki trening wymaga jednak na kolejny dzień odpoczynku, by mięśnie i cały organizm zdążyły się zregenerować…

Cel został osiągnięty 🙂

Dziś znów spotkałem Pana, który zapomniał o rozgrzewce 😦

Butki me :)

Zaczynasz biegać…

Biegasz od jakiegoś czasu…

Jesteś wytrawnym biegaczem…

Nie ważne na jakim etapie jesteś, Twoje CAŁE ciało potrzebuje dobrego obuwia !!!

Część z Was na pewno się ze mną nie zgodzi już na wstępie, ale dzięki temu być może zachęcę Was do rozmowy i komentowania jakie macie doświadczenia w doborze obuwia. Oczywiście ciągle mówimy o butach do biegania.

20150627_121249

Sam na co dzień dużo trenuję w sposób bardzo różnorodny (bieganie, pływanie, treningi siłowe ze sprzętem i bez, coraz częściej zdarza się też pilatesik 🙂 i do jakiegoś czasu wstecz, podpowiadałem moim podopiecznym, iż na początku Ich biegowej drogi nie muszą inwestować pieniędzy w specjalistyczne buty, bo przy takiej ilości kilometrów jaką przemierzają nie potrzeba żadnego lepszego (droższego) sprzętu.

No właśnie !!!

DO JAKIEGOŚ CZASU WSTECZ !!!!!!!!

Zacznijmy od tego o ile mniej kilometrów robimy w naszym życiu niż pokolenie przed nami. Ile mniej przemieszczamy się na nogach bez korzystania z udogodnień. Mamy samochody, którymi jeździmy praktycznie wszędzie – nawet 50 metrów do sklepu 😛  Poza samochodami korzystamy coraz częściej z lepiej rozwiniętej komunikacji miejskiej, a w ostateczności nawet taksówki nie są tak drogie, żeby trzeba było iść „z buta”. Tryb życia zmienia się na siedzący – niestety większość dnia spędzamy w pracy,  z pracy do auta, z auta do domu i na kanapę.

Dawniej nasze stopy i nogi były przyzwyczajone do codziennych obciążeń teraz niestety się to zmieniło dla tego musimy bardziej o nie dbac i uważać w czym trenujemy.

No właśnie Trenujemy :)))) – to słowo sprawia mi wiele przyjemności :))))

20150703_100709-01

Do rzeczy…

Specjalnie na potrzeby swoje i bloga wybrałem się do Wrocławia by przejść całą procedurę doboru butów do biegania.

Najpierw wywiad wśród znajomych gdzie i co, i trafiam do sklepu przy CH Renoma.

Z góry przepraszam wszystkich których odwiedzam w sklepach klubach fitness itp. ponieważ zawsze zgrywam totalnego laika by zobaczyć jak obsługiwany jest klient, jak podchodzą pracownicy do swoich obowiązków,  szczególnie po to że trafiają się „perełki” od których chętnie się uczę i zbieram cenne lekcje.

20150627_120428-01

No i trafiłem na Jacka,  jak sam się określił – jest biegaczem z wieloletnim stażem (a prywatnie się dowiedziałem ze biega od 17 lat) to była dla mnie dobra prognoza. Jego doświadczenie przepowiadało profesjonalizm.

„Od czego zaczniemy ?” Rzuciłem niecierpliwie 🙂

Pierwsze pytanie Jacka dotyczyło tego czy wiem jakich butów potrzebuje (do biegania odpowiedziałem :pppp)

Oczywiste było więc że nie mam pojęcia co do czego. Jacek przejął inicjatywę.

Dostałem krótkie spodenki i zostałem zaproszony do przebieralni.

20150627_120652-02

Określiłem swoje preferencje:

– buty na asfalt -wole żeby miały dobrą amortyzację bo i tak większość czasu biegamy po twardej nawierzchni.

– założenia biegowe 50 km tygodniowo – fajnie by było 🙂

– cena do 400 zł – a najlepiej do 300 :p

– marka Asics – bo słyszałem ze jest profesjonalna

Juz na samym początku Jacek wyprowadził mnie z błędu co do marki obuwia, ponieważ większosc firm ma podobne juz najlepsze technologie produkcji, a jedyne czym powinniśmy się kierować to odczucia komfortu ułożenia naszej stopy.

20150627_121024-01

Właściwy sposób doboru obuwia zaczął się od wejścia na specjalne urządzenie, zawierające z różnej strony kamery i czujniki mające dać obraz tego, jak układa się nasza stopa na podłożu.

Najpierw stopy rozłączone…

Potem stopy razem…

Przysiad na obu nogach…

Przysiady na jednej nodze…

I maszyna wie wszystko 🙂

20150627_121001-01

Wyrok :p

Stopa o ułożeniu naturalnym, z lekką tendencją do suspinacji (ciężar ciała przenoszony na zewnętrzną krawędź). Ułożenie kolan nie powoduje podczas ruchu dodatkowych przeciążeń wiec nie trzeba się martwić 🙂

20150627_120904-01

No to dobieramy buty !!!!

Jako pierwsze wedle życzenia dostałem oczywiście Asics’y. Odpowiedni rozmiar i but jest na nodze.

Staję…

Maszeruje…

Truchtam po korytarzu…

TO NIE TO !!!

Stopa mi gdzieś ucieka…

Dostaję kolejny model Asics’a i juz wiem ze to znów nie to, że jednak Jacek miał rację i wtedy moja głowa otwiera się również na inne marki. Przymierzam 10 par różnych marek – Jacek nie ma łatwego klienta 🙂 ale świetnie sobie radzi, w między czasie obsługując inną Panią i kasując klienta który już wybrał dla siebie odpowiedni sprzęt. Oczywiście nie jest jedyną osobą pracującą w sklepie, ale pomimo 11 godziny w sobotę, jest tu na prawdę duży ruch, co oczywiście cieszy, bo coraz więcej ludzi trenuje i dobiera sprzęt w sposób swiadomy.

10 para przymierzonych butów i jest…

Ta Jedyna, w której czuje się wygodnie jak w „kapciach” 🙂

Moja przeprawa dotarła do modelu Adidas Energy Boost Reveal.  But z 85% amortyzacją pod całą stopą,  góra wydaje się być delikatna bo z całości jest zrobiona z materiału bez obszyć, ale ufam doświadczonemu Jackowi, który twierdzi ze materiał jest bardzo wytrzymały i komfortowy.

Przechadzam się w tą i spowrotem…

Biegnę raz, drugi, trzeci…

Sprawdzam czy dobrze leży…

Jest super 🙂 ale żeby Jacek nie miał zbyt łatwo proszę jeszcze o inny model z „wyższej” półki – dostałem od razu dwa :p

Po przymierzeniu  tych obu stwierdziłem, że mimo, iż są z „wyższej” półki to nie leżą tak dobrze jak „Moje” i juz wiem w czym będę biegał 🙂

20150627_120314-01

Na koniec poprosiłem jeszcze Jacka o to by na potrzeby bloga przeprowadził dla mnie cała procedurę na urządzeniu od początku, tak bym mógł dowiedziec sie czegos wiecej i zrobić fotki. Nie było problemu i łącznie w sklepie spędziłem (jak laska wybierająca szpilki) 1.5 godziny :p

Było warto..

Teraz wiem, że moje ciało przynajmniej od strony butów jest bezpieczne 🙂

Możesz biegać w tym co masz w domu ale pamiętaj żeby słuchać tego, co podpowiada Ci Twoje ciało. Jak tylko zaczniesz odczuwać ból w którejś części nogi, biodrach, plecach, natychmiast przerwij wysiłek i pomysł o kontakcie z jakimś specjalistą.  Sam ostatnio spotkałem się z przypadkiem, że po niedużej ilości kilometrów znajomej zaczęły strasznie dokuczać biodra. Biegała w butach, które ma na codzień na trening i wystarczyło ze zamieniła je na inne treningówki,  które widocznie inaczej „układały” stopę i juz jest ok. Nie oznacza to że nie polecam Jej inwestycji w lepsze buty bo jak sama się przekonała jednak but ma znaczenie

Do zobaczenia na trasie..

Zaczynam biegać – historia Misia

Przychodzi czas, że otwierają nam się oczy, bo nasz brzuch zastępuje już ławę, na której zawsze stawialiśmy piwo, a pośladki razem z boczkami wylewają się na wszystkie strony tak, że nawet babcina bielizna nie jest w stanie ich ogarnąć. Wtedy wpadamy na doskonały pomysł, nad naszą głową zapala się lampka z napisem „BIEGANIE”  i zaczynamy….

20150620_092504-01

W głowie mamy jeszcze wspomnienia sprzed 15 albo 20 lat kiedy to graliśmy w szkolnej drużynie siatkówki, biegaliśmy za piłką do nogi i byliśmy bardzo aktywni sportowo. Ta zmącona czasem myśl pcha nas do wysiłku, bo przecież „byliśmy sportowcami”. Zakładamy na siebie to co mamy w szafie, na stopy naciągamy buty, które na co dzień używaliśmy już tylko do wychodzenia z psem albo do wyrzucania śmieci, obowiązkowo muzyka z telefonu i endomondo – bo przecież muszę zmierzyć ile kilometrów uda mi się zrobić, oraz żeby wszyscy znajomi zobaczyli mnie w akcji.

20150626_094043-01-01

„Trzaskam” 3- 4 kilometry z językiem na wierzchu, w między czasie selfie i pogadanka ze spotkanymi znajomymi , którym opowiadam jak dobrze jest się ruszać i ile to już mam treningów za sobą, podpowiadam im jak i od czego mają zacząć (od 15 minut jestem już specjalistą w dziedzinie treningu – szczególnie biegania), zadowolony z siebie wracam do psa, obok którego uwalam się na kanapie do rana. Wstaję i nic mnie nie boli – jak cudownie, jednak nie straciłem formy po tych 15 latach :))) Dziś też idę „biegać”..

IMG_20140708_104848_1

Słuchawki… Coś z szafy… Buty do wyrzucania śmieci i dalej…

Acha… jeszcze włączę endomondo – niech te leniwce co siedzą na kanapie zobaczą jak się trenuje 🙂

Dziś zrobiłem prawie 5 km, co prawda język nadal mi się nie chowa, ale jest progres, po powrocie do domu muszę zjeść „coś” zdrowego – w końcu jestem fit i nie wypada dokańczać wczorajszej pizzy.

Dzień trzeci…

O kurwa !!!

(przepraszam za wyrażenie, ale żadne inne słowo nie oddaje tego stanu 😛

Nie mogę podnieść się z łóżka…

Nie mogę ruszyć ręką…

Nie mogę ruszyć nogą…

Nie mogę ruszyć głową…

Wołam psa…. ale po co ?

Moje położenie jest tragiczne, nie idę do pracy !!!

Mija godzina i trzeba iść do toalety, ale jak ?

Kiedy wreszcie udaje mi się opanować sztukę przemieszczania się stwierdzam, że oprócz strasznego bólu całego ciała jest jeszcze jedno miejsce, które boli bardziej niż pozostałe. W zasadzie to nie jest miejsce tylko strefa od kolana w dół do kostki 😦

Na razie jeszcze nic z tym nie robię, to pewnie przez całą resztę, w końcu z drugiej strony też coś czuję.

Mija tydzień, podczas którego nic więcej nie robię, „zakwasy” oczywiście mijają, ale co jest ? Noga nie daje mi spokoju, kolano lekko spuchło a kostka jakaś taka, nie taka…

Poczekam…

Musi przejść… (kiedyś do rany przykładałem babkę i przechodziło, to teraz kupię w aptece jakąś maść i będzie dobrze)

Drugi, trzeci, czwarty tydzień nie jest dobrze… Pójdę do lekarza… Nie pójdę do lekarza bo najpierw trzeba będzie siedzieć u rodzinnego po skierowanie, a później jeszcze w poradni ortopedycznej cały dzień. Pieprzę to sam się wyleczę, mam przecież googla.

Przelatuję 2 strony i znajduję odpowiedź na moją bolączkę, lecę znów do apteki i kupuję maść, którą polecali na jakiejś stronce.

Smaruję rano, w południe i wieczorem, zacząłem nawet siedząc na kanapie przykładać lód, niby to też pomaga.

Po kolejnych trzech tygodniach ból trochę ustaje i niczym nie zniechęcony podejmuje kolejną próbę,,

I znów to samo…

Bez wyciągania wniosków…

Bez przemyślenia tego co się stało…

Ruszam, biegnę, słucham, udostępniam, cyk zdjęcie i…

Ból wraca !!!

Jeżeli jeszcze nie wiesz co Cię czeka to nie będę Cię straszył, ale jedyne co mogę Ci powiedzieć to słowo „PRZYMUSOWA PRZERWA” i odroczenie Twoich planów na lepsze samopoczucie, poprawienie kondycji, zrzucenie zbędnych kilogramów.

20150626_094057-01-01

Co w takim razie zrobić ?

Po pierwsze

Zwolnij tempo – zanim pójdziesz biegać, przemyśl jaki jest aktualny stan Twojej formy i zdrowia, ułóż plan, którym będziesz się kierował.

Po drugie

Zrób badania – jeżeli „jakiś czas” się zaniedbałeś, dobrze jest zrobić podstawowe wyniki, żeby dowiedzieć się co w Tobie siedzi, jeżeli uważasz, że czujesz się całkiem nieźle, to badania zrób profilaktycznie, w końcu raz na 15 lat można 😛

Po trzecie

Pozbądź się phone’a – póki co nie myśl o endomondo, kilometrach, aplikacjach, zasięgu gps i konwersacji podczas biegania ze znajomymi, rodziną a co gorsza szefem. To jest czas tylko dla Ciebie, wykorzystaj go. Po prostu włącz muzykę, którą lubisz i wsłuchuj się w podpowiedzi jakie daje Ci Twoje ciało.

Po czwarte

Zadbaj o odpowiednie żywienie – 2 kanapki na drugie śniadanie nie dadzą Ci paliwa, żeby o 19 biegać, musisz jeść, żeby mieć z czego czerpać energię.

Po piąte

Jeżeli nie wiesz jak zacząć skontaktuj się ze specjalistą – w wielu klubach są osoby – instruktorzy, którzy na pewno bezinteresownie podpowiedzą Ci od czego zacząć i jak się przygotować

Po szóste

Pomyśl o stroju – czasy kiedy zwykłe wytarte trampki wystarczyły do biegania mijają. Najważniejsze to zadbać o odpowiednie obuwie, które pozwoli Ci dłużej cieszyć się zdrowiem.

20150630_120531-01

Tyle..

Pozdrawiam Waszego Misia :)))

Ps. Za tydzień kolejny wpis, tym razem opiszę szczegółowo jak i gdzie odpowiednio dobrać buty do biegania.

20150627_121249

Flowin – trening oparty na tarciu

Bardzo intensywny w szkolenia i wyjazdy miesiąc maj 2015 przyniósł ze sobą kolejne niezwykłe spotkanie…

flow


Conny Bergsteinsson założyciel i twórca Szwedzkiej koncepcji treningu tarcia – Flowin na specjalne zaproszenie TB – Polska przeprowadził pierwsze w Polsce szkolenie Instruktorów i Master trenerów. Nie chcę używać suchego opisu by przedstawić Ci czym jest Flowin, za to przedstwię jak wygląda to wszystko z praktycznego punktu widzenia trenera.

flow1 - Kopia

Z czym to się je….

Koncepcja Flowin opiera się na zasadzie tarcia specjalnych padek o matę. W zestawie dostajemy zawsze 5 sztuk – dwie pod dłonie(ręce), dwie pod stopy i jedną pod kolana, nie oznacza to jednak, że nazwami tych padek jesteśmy ograniczeni zawsze do używania ich tylko pod określone części ciała. Mianowicie padki pod stoopy mogą zostać użyte np. pod przedramiona, a padka pod kolana może posłużyć jako podparcie pod nasze plecy.

Padki razem z matą tworzą określony współczynnik tarcie czyli opór, który sami możemy sobie dozować zmieniając siłę nacisku na matę, wychylenie naszego ciała, ugięcie lub usztywinienie poszczególnych stawów.

flowin1

Nuda ? Otóż nie…

Trening na Flowinie pozwala na świetną, nieograniczoną sprzętem lecz wyobraźnią zabawę i ogromne, inne pobudzenie mięśni położonych bardzo głęboko, nie odczuwalnych podczas wykonywania standardowych treningów.

Ćwiczenia w staniu, klęku, podporze, leżeniu, przodem, bokiem, tyłem, na macie, poza matą, jednym punktem podporu, dwoma, trzema, czterema, szybko, wolno, z naciskiem, bez nacisku, nogi, tułów, ramiona…

Coś jeszcze ?

Głęboka STABILIZACJA , czyli coś niezwykłego, czego nie znajdziesz na innym sprzęcie w tak funkcjonalnym połączeniu. Możliwość wykorzystania w rehabilitacji, przy leczeniu po kontuzjach, przeciążeniach i dysfunkcjach.

Praca ROZCIĄGAJĄCA.  Większość ćwiczeń prowadzi do maksymalnego rozciągnięcia danego mięśnia, po to by pracował on na całej swej długości, bez przykurczania. Powoduje to zwiększenie ruchomości stawów i pobudliwości włókien mięśniowych.

Podkręcone SPALANIE. Trening na Flowinie można dowolnie modyfikować, można tworzyć coś w rodzaju treningu funkcjonalnego, metabolicznego łącząc pracę siłową z pracą cardio. Odpowiednie ustawienie Mat do ćwiczeń pozwoli na wzajemną motywację wewnętrzną grupy podczas wspólnego treningu.

Ćwiczenie PROGRES i REGRES połączone z możliwością modyfikacji każdego ćwiczenia, tak by laikowi było nieco lżej, a hardcorowcowi jak zwykle najmocniej jak się da 🙂

Odciążone STAWY, które podziękują nam gdy na jakiś zostawimy duże ciężary a równie mocno popracujemy wykorzystując tylko siłę tarcia i oporu.

Rosnąca SIŁA po przez zaangażowanie do pracy wielu grup mięśniowych wykonujących z każdym powtórzeniem maksymalną pracę.

flow2 - Kopia

Kto tego używa ?

Obecnie na Flowinie pracuje Kadra Olimpijska Szwecji. Koncepcje Flowin wykorzystują jedne z największych klubów piłkarskich na świecie, a najlepsi zawodnicy wielu dziedzin sportowych pracują na Flowinie indywidualnie lub pod okiem wykwalifikowanych trenerów.

W Polsce obecnie są prowadzone rozmowy z klubem Legia Warszawa, który przymierza się do wprowadzenia regularnych treningów Flowin dla swoich piłkarzy. Zainteresowania Flowinem nie kryje również Akademia Jurka Dudka, która jest skierowana na przeszkolenie swoich trenerów przygotowania motorycznego.

flow3

Potrzebujesz tego u siebie ?

Jak dla mnie każde studio treningu personalnego powinno mieć u siebie takiego Flowina, by móc klientowi „inaczej” pobudzić ciało. Zestaw zajmuje niewiele miejsca, a daje ogromne narzędzie do pracy, które możemy wykorzystać praktycznie z każdym klientem, osiągając zamierzony cel.

Zajęcia grupowe na Flowinie, na pewno znajdą rzeszę zwolenników, bo który obecnie coraz bardziej świadomy klient nie chciałby doznać „innych” wrażeń, usprawnić bardziej swoje ciało, pobudzić mięśnie o których istnieniu już dawno zapomniał. Poza tym kluby fitness ze względu na rosnącą konkurencję szukają coraz to nowszych i lepszych sposobów na przyciągnięcie klienta, a to jest na pewno trening powodujący magnetyzm u ćwiczących.

Kluby sportowe ?

W naszym kraju ze względu na środki finansowe jeszcze nie wiele klubów stać na taki wydatek, ale idąc w ślady za najlepszymi osiągającymi wyniki sportowcami, jestem przekonany, że Ci szczególnie trenerzy, którzy doświadczą przyjemności treningu Flowin, szybko zechcą mieć go u siebie i zrobią wszystko by przekonać właścicieli i zarządców drużyn do zakupu, który zwróci się po trzykroć w postaci lepszych wyników jakie odniosą ich zawodnicy.

 

Tyle 😛

 

Ps. Do zobaczenia na szkoleniu FLOWIN

Szkolenie-flowin

Dla chętnych, na termin z plakatu, którzy zgłoszą się do mnie na priv przez fb rabat na szkolenie  -100zł

Sól regeneracyjna Salco Sport Therapy – Test

Pora na pierwszy test na moim blogu 🙂

Na dobry początek pod lupę, a w zasadzie do wanny trafia Sól Regeneracyjna Salco Sport Therapy, środek dostarczony specjalnie do testów trenerom Boot Camp Polska przez firmę Salco. Pierwszy tego typu specyfik na rynku.

Sposobów na regenerację po treningową, dzięki ukończonym studiom podyplomowym z Odnowy Biologicznej znam i stosuję wiele (np. naprzemienne oblewanie ciała zimną i gorącą wodą). Chętnie przystąpiłem więc do testu, by móc porównać moje dotychczasowe doświadczenia, z czymś, co powszechnie jest dostępne w każdym sklepie spożywczym pod postacią soli kuchennej, a teraz dostarczonym jako środek specjalistyczny.

20150426_182426

Od dawna wiedziałem o pozytywnym działaniu soli na regenerację potreningową, dla tego co jakiś czas pomiędzy innymi sposobami na relaks wsypywałem do gorącej wody sól kuchenną i raczyłem się gorącą, przyjemną kąpielą. Teraz do testów kąpiel odbywa się według zaleceń producenta 2 razy w tygodniu. Dawka, jaką należy użyć to 1 kg soli na każde 100 l wody (podobno od takich proporcji wszystkie cenne pierwiastki są zasysane do organizmu). Kąpiel powinna trwać ok. 20 min, czym cieplejsza woda tym lepiej. Z czasem powinno się zwiększać bodźce, czyli dajemy więcej soli, cieplejszą wodę i dłużej w niej przesiadujemy.

Pierwszą rzeczą której się przyjrzałem nim sól trafiła do wanny był jej skład, według producenta w mieszance znajdziemy: sód, chlor, wapń, magnez, potas, mangan, jod, brom i żelazo, czyli parę pierwiastków więcej niż w zwykłej soli kuchennej.

Czy to wystarczy ?

Niby to tylko kąpiel, niby to tylko sól, ale wiedząc, że podczas gorących kąpieli w skórze zaczynają otwierać się pory, przez które nasze ciało nie dość, że się oczyszcza, to jeszcze pobiera ze środowiska zewnętrznego to co jest jej dostarczone, to skład który znalazłem na stronie producenta, coraz bardziej do mnie przemawia.

Nie będę tu pisał o cudownych doznaniach mojej skóry i o tym jak bardzo staje się gładka ponieważ jako facet, mówiąc szczerze mam to gdzieś 😛 Zależy mi na konkretnym efekcie jaki chcę osiągnąć, czyli zgodnie z przeznaczeniem soli – „akcja regeneracja” !

Na co dzień jestem bardzo aktywnym trenerem i sportowcem ale specjalnie do testów podkręciłem intensywność swoich treningów, by czuć w mięśniach większe zmęczenie, po to by lepiej odbierać bodźce i sprawdzić czy to na prawdę działa 😛 (trening 2 razy dziennie + aktywny weekend)

Najgorzej wejść do gorącej wody….

Przed każdym wejściem do przygotowanej solanki musiałem trochę powisieć nad wanną i po zamaczać na przemian paluszki, by wreszcie móc się zanurzyć w gorącej wodzie w całości. Zwykle nie przesiaduję w wannie dłużej niż 10 minut, w końcu mam dwójkę małych dzieci  😛

Pierwsza tak długa kąpiel była raczej dla mnie udręką, spoglądałem co jakiś czas na zegarek, a do tego musiałem w trakcie dopuszczać gorącej wody by nie zrobiło się za zimno. Zdanie zmieniłem jednak chwilę po tym jak wyszedłem z wanny, kiedy ciało samo obeschło (nie wolno wycierać się ręcznikiem) i usiadłem na kanapie. Poczułem przyjemne odprężenie i spokój jakiego w ciągu zabieganego dnia ciężko doświadczyć. To było moje 20 minut….

Do kolejnej kąpieli podszedłem w całkiem inny sposób, dzieci już spały, włączyłem sobie chillout-ową muzykę i zapomniałem o zegarku, a 20 minut minęło, nawet nie wiem kiedy 🙂 przez kolejne 2 tygodnie intensywność treningów utrzymywałem na bardzo wysokim poziomie i po 5 kąpielach mogę stwierdzić, że czuję, iż moje mięśnie mogą pracować dalej na wysokim poziomie, że nie muszę odpuszczać.

Bez wątpienia Sól Salco zawiera w sobie dużo minerałów, które na pewno w sposób pośredni wpływają na regenerację, biorąc udział w procesach metabolicznych w naszym ciele, a do tego zbawienna moc gorącej kąpieli, relaksu, wyciszenia i czasu dla siebie w 100% przekonuje mnie do tego, żeby ten, stosunkowo niedrogi produkt na stałe zagościł w moim sportowym domu bo również dzięki zaleceniom producenta spędzam w wannie więcej niż 5 minut 🙂

Niestety nie mam w domu laboratorium, żeby sprawdzić jak sól wpływa na niwelowanie bezpośredniego działania kwasu mlekowego na mięśnie i w jakim stopniu podawane minerały są przyswajane do organizmu, ale wiem, że dzięki regularnym kąpielą w gorącej wodzie czuję się odprężony a mięśnie nie są przemęczone pomimo mocnych pobudzeń treningowych.

Test ostateczny…

Niedziela, 15 km biegu, stretching, uzupełnienie płynów, suplementacja, posiłek i wanna… 🙂  Mięśnie odczuły pracę i teraz czas na łagodzenie jej skutków. Godzina 20 i znów czuję się dobrze i świeżo, tak więc cel osiągnięty, „akcja regeneracja” zaliczona !!!

20150426_182609

Teraz trochę praktyki stosowanej…

Czas…

Producent zaleca kąpiele 20 minutowe, ale szczególną ostrożność należy zachować przy pierwszych kąpielach, gdyż dla osób, które nie korzystają z takich metod relaksacji na co dzień, 20 minut może okazać się za długo ze względu na skoki ciśnienia i duszność panującą w łazience. Według moich doświadczeń lepiej zacząć od kąpieli 10 minutowych i stopniowo wydłużać czas przebywania w wodzie z każdą kolejną sesją.

Temperatura wody…

Oczywiście im wyższa temperatura tym lepiej dla organizmu, ale zwróć uwagę, po pierwsze by się nie poparzyć, a po drugie by nie tracić 5 minut na to żeby przyzwyczaić ciało do wejścia w całości do wanny. Moim sposobem na przystosowanie do warunków, było napuszczenie wody do połowy wanny, na tyle gorącej, by spokojnie do niej wejść, po czym dolewanie słuchawką prysznicową maksymalnie gorącej wody, aż do momentu uzyskania jak najwyższej temperatury.

Jak dla mnie produkt spełnia moje sportowe oczekiwania….

Teraz Ty zdecyduj, czy dzięki regeneracji chcesz by Twój trening wszedł na wyższy poziom, a wypoczęte i odżywione mięśnie były zawsze gotowe do działania 🙂

 

 

Przygoda z Thera Band Polska

Wtorek, a w zasadzie już środa godzina 01:00

Togu Day w Kolonii…

Start !!!!

Ruszyliśmy wraz z Martą, ku kolejnej fitnessowej przygodzie, na specjalne zaproszenie Prezesa i wyłącznego dystrybutora na Polskę Thera Band Polska, Józefa Spałka. Tuż przed oficjalną częścią największych europejskich targów fitness FIBO 2015 w Kolonii miała odbyć się konwencja poświęcona przyborom do ćwiczeń marki Togu.

Jako, że każdy dzień w tygodniu był poświęcony pracy i treningom, a sam wyjazd był na całą noc podróży, cały dzień ćwiczeń i całą noc powrotu, namówiliśmy Gabrysia (Szwagra) do wspólnej podróży, a w zasadzie wykorzystaliśmy Go jako kierowcę 😛 Byliśmy więc wypoczęci i chętni do działania.

Oczywiście nie obyło się bez przygód związanych z szukaniem właściwej hali spośród niezliczonej ilości hangarów, ale sprawna komunikacja telefoniczna z pozostałą częścią Teamu Life Fitness Academy pozwoliła nam wreszcie dotrzeć na miejsce.

togu day

                                                    THERA BAND & LIFE FITNESS ACADEMY FAMILY

I co ?

Jest perfekcyjnie, z niemiecką precyzją przygotowane praktycznie wszystko. Zestaw słuchawkowy z tłumaczeniem w dwóch językach dla każdego, pełen katering, materiały i cała masa profesjonalnego sprzętu, w ilości takiej, by nikomu z ćwiczących niczego nie zabrakło.

Zaczęliśmy od warsztatów teoretycznych dotyczących badań, jak i o ile bardziej jest skuteczny trening w którym wykorzystujemy niestabilna podłoże. Cała masa świeżych informacji i tradycyjnie jak to bywa na nowych szkoleniach, obalanie teorii poznanej na studiach popartej nowszymi badaniami – dla tego tak ważny dla nas jest rozwój i ciągłe poszerzanie wiedzy, by lepiej i skuteczniej trenować naszych Ludzi. Branża fitness ciągle się rozwija i co rusz dzięki temu daje nam nowe metody i sposoby na skuteczniejsze osiąganie celów, z czego najbardziej będą zadowoleni nasi podopieczni 🙂

togu day1

Wreszcie nadszedł moment, który tygryski lubią najbardziej, czyli praktyka z premierowym wykorzystaniem sprzętu, tym bardziej że po długiej podróży byliśmy bardzo głodni ruchu i emocji jakie towarzyszą treningowi.

balanza                                                                             BALANZA BALLSTEP

Balanza Ballstep, Jumper i sprzęt dający ciału pobudzenie już od samego stania na nim, oraz gotowe zestawy do treningów obwodowych na niestabilnym podłożu. Akcesoria dodatkowe takie jak Brazil i to, co najbardziej przypadło mi do gustu czyli Patanga. Bardzo profesjonalny i funkcjonalny sprzęt z ogromną ilością zastosowań szybko zdobył nasze uznanie. Do tego jeden z treningów przeprowadzony w mocnym interwale dała nam i całej ekipie Master Trainerów Life Fitness Academy mnóstwo satysfakcji i powera, który objawił się mega dobrym humorem, tak, że nawet nie zauważyliśmy kiedy kilkugodzinne warsztaty dobiegły końca.

jumper

                                                                                   JUMPER TOGU

Zwieńczeniem wyprawy było oficjalne zaproszenie Master Trainerów Life Fitness Academy czyli Nas 🙂 do współpracy i prowadzenia w najbliższym czasie szkoleń dla Thera Band Polska.

Czas więc zacząć opracowywać programy szkoleń, podręczniki i schematy działań tak by przyszli adepci dostali jak najbardziej rzetelną, profesjonalną i bardzo energetyczną dozę wiedzy od wiecznie uśmiechniętej ekipy Life Fitness Academy.

Auuuuu :)))))

Ps. 9-10 maja zaliczamy kolejne szkolenie, więc będzie się działo 😛